Nie wiem, która to już była rozmowa kwalifikacyjna w ciągu ostatnich 5 miesięcy,
ale mogę ją uznać za jedną z milszych.
Nieważne, jaki będzie wynik ale nie wyszłam z poczuciem, że jestem baznadziejna i się do niczego nie nadaję.
Była seria pytań jak z automatu,
uwaga o moim wieku i stanie matrymonialnym,
i pytanie co by pani zrobiła gdyby była prezesem.
Ale było ok...
A to już postęp